Архив

Posts Tagged ‘53 Biennale w Wenecji’

Udział Białorusi w 54. Biennale w Wenecji

W 2009 r. Białoruś po raz kolejny nie miała swojego pawilonu na Biennale w Wenecji.

http://shabohin.livejournal.com/

Logo Pawilonu Białoruskiego 53. Biennale w Wenecji

W czerwcu 2009 roku w Narodowym Centrum Wystawowym BelExpo w Mińsku został otwarty  Pawilon Białorusi 53. Biennale w Wenecji. Te dwa wydarzenia oprócz zbieżności nazw mogły zwrócic szerszą uwagę na sytuację białoruskiej sztuki wspólczesnej, która jak dotąd, jest  marginalizowana w polityce kulturalnej kraju.

Pawilon Białoruski 53. Biennale w Wenecji. Kurator L. Mikhalchuk i koordynator R. Vashkevich

W ekspozycji Pawilonu zostalo przedstawionych około 30 malarzy, rzeźbiarzy i fotografów różnego pokolenia, którzy pracują w różnych kierunkach sztuki aktualnej, wśród nich: V. Tsesler, A. Klinov, M. Hulin. W ramach projektu został przeprowadzony konkurs na najlepszego artystę Pawilonu. Sergey Shabohin został laureatem w obu nominacjach: „Wybór publiczności” oraz „Wybór jury”.

Projekt S. Shabohina "Nekrologi"

Pod koniec lipca 2009 odbył się festiwal sztuki polskiej w Mińsku Hejnał Expedition Art Festival, zrealizowany przez krakowską Grupę Strupek w ramach festiwalu ArtBoom i we współpracy z Fundacją Wschód Sztuki. W jego ramach zaprezentowano szereg prac wideo polskich artystów, odbyło się kilka happeningów i wystaw malarstwa w skali 1:10.

Nazwa festiwalu miała bezpośrednio nawiązywać do relacji jaka tradycyjnie łączyła artystyczne środowiska Polski i Białorusi.
Festiwal przyczynił się do nawiązania współpracy między dwoma państwami, której rezultatem miał być projekt Niezależnego Pawilonu Białorusi, który miał być pokazany podczas 53. Biennale w Wenecji.
Miał on zostać przygotowany przez Grupę Strupek, Fundację Wschód Sztuki, artystów białoruskich i kuratora Lizavetę Mikhalchuk oraz Associazione Sintetico z Wenecji.
W Wenecji miały być wystawione prace sześciu artystów białoruskich, którzy brali udział w Pawilonie w Mińsku, m. in. Sergeya Shabohina, uczestnika tegorocznej edycji ArtBoom Tauron Festival w Krakowie. Według projektu w ruchomej szklanej gablocie, która miała się przemieszczać jedną z weneckich ulic, miały być umieszczone prace w formacie mikro-artu, ręcznie domalowane i podpisane przez artystów. Ponadto oprócz obrazów w Wenecji miało być zaprezentowane wideo, nakręcone podczas przygotowań artystów do Biennale. Projekt ten istniałby niezależnie od oficjalnych władz Wenecji, stąd jego nazwa.
W ramach przygotowań do tego projektu we wrześniu 2009 r. została zorganizowana konferencja prasowa, której uczestnikami byli Marcin S. Gołębiewski (Fundacja Wschód Sztuki, Art Agenda Nova), Piotr Sikora oraz Mateusz Okoński (Grupa Strupek). Gościem specjalnym był członek Parlamentu Europejskiego i specjalista PE ds. Białorusi Janusz Onyszkiewicz. Podczas konferencji została przeprowadzona prezentacja Hejnał Expedition Art Festival w Mińsku oraz przedstawione zostały szczegóły projektu pawilonu białoruskiego.
„Ruchomy” pawilon miał pojawić się w Wenecji 7 listopada. Pomimo starań wkładanych przez stronę białoruską i polską, przedsięwzięcie to nigdy nie zostało zrealizowane.
Komunikacja między organizatorami spowalniana, czy to machiną biurokratyczną, czy wyjątkowymi zbiegami okoliczności, w rezultacie wymusiła wstrzymanie prac organizacyjnych już w ich zaawansowanym stadium i pawilon nigdy nie powstał.
Oba wydarzenia miały jednak wymierny efekt. Wymogły na Ministerstwie Kultury Białoruskiej zwrócenie uwagi na fakt, że Białoruś nie uczestniczy w jednym z najbardziej prestiżowych przeglądów sztuki współczesnej na świecie. W konsekwencji Ministerstwo oficjalnie powołało grupę do zorganizowania Pawilonu na 54. Biennale w Wenecji, w  skład której nie wszedł nikt z pomysłodawców letnego Pawilonu w Mińsku.
Koncepcja Pawilonu nie jest jeszcze znana. Natomiast wiadomo jest, że kuratorem będzie Mikhail Barazna, prorektor Białoruskiej Akademii Sztuk Pięknych, historyk sztuki).
Według Ruslana Vashkevicha, koordynatora mińskiego pawilonu, konieczne jest powołanie niezależnego międzynarodowego jury, które przeprowadzi konkurs projektów białoruskiego pawilonu oraz zaproszenie doświadczonych kuratorów. Niestety znane jest stanowisko oficjalnego organizatora, który niechętnie podchodzi do współpracy z innymi instytucjami, które zajmują sie sztuką.
Pomyślny udział Białorusi w 54. Biennale w Wenecji może zwrócić uwagę władz kraju na sztukę współczesną. Niepokojące może być jednak, że gdy ten pawilon nie odzyska sukcesu, temat uczestnictwa kraju w wystawach światowych może zostać zamknięty ponownie na kilka lat.

Sztuka uciekająca od rzeczywistości

Lizawieta Michalczuk –  niezależny kurator, historyk sztuki i krytyk. Ukończyła Europejski Uniwersytet Humanistyczny na kierunku historia sztuki, odbyła staż w Ecole supérieure d’arts de Brest (Akademia Sztuk Pięknych w Breście, Francja). Była kuratorką wystawy Pawilonu Białoruskiego 53. Biennale w Wenecji, która miała miejsce 3-6 czerwca 2009 r. w Mińsku, oraz projektu „Red Corner”, który prezentował galerię „Podzemka” na międzynarodowej wystawie ART VILNIUS’09 (8-12 lipca 2009 r., Wilno, Litwa).

Współczesna sztuka białoruska ucieka od rzeczywistości

O białoruskiej sztuce niewiele wiadomo w świecie. O współczesnej sztuce białoruskiej – jeszcze mniej. Nic w tym dziwnego — w samej Białorusi zajmują i interesują się nią tylko nieliczni entuzjaści. To z kolei także nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę specyfikę rozwoju historycznego i aktualną sytuację w działalności twórczej. Nie wgłębiając się w zawiłości dziejów państwa, można stwierdzić, że politycznie nieuregulowany przez wiele wieków status Białorusi nie sprzyjał formowaniu się na jej terenach samodzielnej i wyraźnie narodowej szkoły artystycznej. Tak czy inaczej sztuka nowoczesna, odpowiadająca potrzebom nowoczesnego społeczeństwa, nie natrafiła na podatny grunt. Pomijając oczywiście takie kierunki jak realizm czy socrealizm odpowiadające imperialnym ambicjom i silnie zakorzenionych nie tylko na Białorusi, lecz także w wielu innych krajach.

Białorusinom zawsze obce były dążenia do nowatorstwa i radykalnych zmian. Typowe, niemalże legendarne „umiarkowanie” — słabość charakteru i skłonność do kompromisów – w dużym stopniu wpłynęło też na sytuację lokalnej sztuki. Jednak błędem byłoby obciążanie odpowiedzialnością za ten stan tylko i wyłącznie mentalności narodowej.

Już w latach 80tych XX wieku w Białorusi podejmowano próby przełamania monopolu socrealizmu i proponowano alternatywę dla powszechnie przyjętych praktyk artystycznych. Wraz z odzyskaniem niepodległości w latach 90tych realną stała się możliwość przełomu. Sztuka białoruska miała szansę wyjść ze stadium „potencjalności” i naprawdę zaistnieć. Przełom jednak nie nastąpił. „Niepodległa” twórczość została już w samych swoich początkach szybko i niezauważalnie dla odbiorców „przyduszona” przez aparat państwowy. Wybrano przy tym idealna taktykę – zamiast walczyć z coraz to nowymi kierunkami awangardowymi (co mogłoby tylko wzmóc ich bojowego ducha) państwo po prostu je ignorowało. Tym samym odmówiło sztuce nie tylko poparcia, ale samego istnienia. Pomoc państwa (choć, jak wiemy z doświadczeń lat socjalistycznych, mogłaby równać się w najlepszym razie kontroli, w najgorszym zaś – dyktatowi) mimo wszystko zapewne zaowocowałaby rozkwitem sztuki nowoczesnej na Białorusi. Jednak państwo, jak pies ogrodnika, nie tylko samo nie interesowało się sferą swobodnej artystycznej wypowiedzi, ale też uniemożliwiało dostęp do niej jakimkolwiek inicjatywom rynkowym. Sztuka białoruska znalazła się między młotem i kowadłem kapitalizmu i socjalizmu. Właśnie tak można by scharakteryzować jej dzisiejsza sytuację. Mówiąc wprost: dyktatu władzy – nie ma, cenzury – nie ma, prób wpływania na sztukę – nie ma, ponieważ, z punktu widzenia państwa, nie ma samego przedmiotu, samego zjawiska sztuki, która mogłaby być takim wpływom poddawana. Nie istnieje twórczość podejmująca aktualne tematy, mamy za to wysokiej klasy, przepełnione patosem malarstwo akademickie oraz sztukę zaspokajającą potrzeby „salonów”. I ten stan rzeczy zdaje się w pełni państwo satysfakcjonować. Zresztą, co uderzające, zadowoleni są także artyści, dla których zewnętrzne ograniczenia już dawno i niezauważalnie stały się ograniczeniami wewnętrznymi.

Sztukę białoruską ostatniej dekady można określić mianem eskapizmu. Faktyczna niemożność podejmowania aktualnych tematów stopniowo zmieniła się w niechęć do jakichkolwiek związków z rzeczywistością. Większość artystów zadowala się tworzeniem iluzorycznych, równoległych światów, fantastycznych nierealnych rzeczywistości. Tematami stały się sny, halucynacje, niewyraźne i rozmyte. Powstają obrazy — opowieści, przesłodzone, wypełnione licznymi metaforami, przeładowane elementami dekoracyjnymi.

Wielka różnorodność stylów i kierunków, jakimi posługują się artyści białoruscy w swej ucieczce od rzeczywistości, w zasadzie powinna być dowodem na istnienie wolności twórczej w państwie. Lecz w tym przypadku różnorodność ta jest tylko przykrywką a symbolizm, surrealizm czy abstrakcjonizm zdają się służyć jedynie ukryciu przed patrzącym pustki tej sztuki. Oczywiście, tworzenie pięknych iluzji zawsze było jednym z zadań sztuki. Ale nie jedynym. Nawet „zwykła” martwa natura może być efektem wytężonej wewnętrznej pracy malarza i długich godzin artystycznych poszukiwań. Zaś większość białoruskich artystów stara się nie tylko nie podejmować palących, niebezpiecznych tematów społecznych czy politycznych – daje się zauważyć też niechęć do własnych, wewnętrznych poszukiwań, do bycia szczerym z samym sobą.

W tej sytuacji ciężko będzie cokolwiek zmienić – wszyscy aktorzy tej sztuki zbyt mocno weszli już w swoje role. Czy sztuce białoruskiej wystarczy sił i potencjału na jeden, chociaż zryw?

(z rosyjskiego na polski przetłumaczyła Helena Karniewicz)

Lizawieta Michalczuk

Mińsk, Białoruś

21 sierpnia 2009

Лізавета Міхальчук – незалежны куратар, мастацтвазнаўца і арт-крытык. Скончыла Еўрапейскі гуманітарны універсітэт па спецыяльнасці “Мастацтвазнаўства”, стажыравалася ў Вышэйшай школе мастацтваў у Брэсце, Францыя. Курыравала выставу “Беларускi Павільён 53-яй Венецыянскай Біенале”, якая адбылася 3-6 чэрвеня 2009 г. у Мінску, і праект “Red Corner”, які прадстаўляў галерэю “Падземка” на міжнароднай выставе ART VILNIUS’09 (8-12 ліпеня 2009, Вільнюс, Літва).

Мастацтва, якое ўцякае ад рэальнасці

Пра беларускае мастацтва няшмат вядома ў свеце. Пра сучаснае беларускае мастацтва – яшчэ менш. Гэта і не дзіўна, улічваючы той факт, што ў самой Беларусі сучасным мастацтвам займаюцца і цікавяцца толькі нешматлікія энтузіясты. Што, у сваю чаргу, не дзіўна, улічваючы спецыфіку гістарычнага развіцця і актуальнага становішча ў беларускім мастацтве. Не паглыбляючыся ў гісторыю краіны, можна адзначыць усё ж такі, што «палітычна нявызначаны» статус Беларусі на працягу многіх стагоддзяў ніякім чынам не спрыяў фармаванню на яе тэрыторыі самабытнай і яркай нацыянальнай мастацкай школы. Так ці інакш сучаснае мастацтва на ўрадлівай беларускай глебе прыжывалася даволі рэдка, і яго значэнне для беларускай дзяржавы, як правіла, заставалася спрэчным. Тут не маюцца на ўвазе такія цвёрда пастаўленыя на службу дзяржаве кірункі як рэалізм або сацрэалізм, якія безумоўна адпавядалі імперскім амбіцыям і моцна прыжыліся не толькі ў Беларусі, але і ў многіх іншых краінах.

Імкненне да наватарства і радыкальных зменаў ніколі не было ўласціва беларусам. Тыповая, амаль ужо легендарная беларуская «памяркоўнасць» – слабахарактарнасць і схільнасць да кампрамісаў – у многім вызначыла і сітуацыю ў сучасным беларускім мастацтве. Аднак абвінаваціць ва ўсім менталітэт таксама было б памылкай.

Спробы пераадолець засілле акадэмізму і прапанаваць альтэрнатыву агульнапрынятым мастацкім практыкам сталі з’яўляцца ў Беларусі яшчэ ў 80-х гадах ХХ стагоддзя. Пасля здабыцця краінай незалежнасці ў 90-х гадах магчымасць «мастацкага прарыву» стала, здавалася б, абсалютна рэальнай. У гэты час беларускае мастацтва, напэўна, мела рэальны шанец перайсці з «патэнцыйнага» да сапраўды актуальнага. «Прарыву», аднак, не адбылося — «незалежнае» беларускае мастацтва ўжо з самага пачатку было хутка і практычна незаўважна для шырокіх мас «прыдушана» дзяржавай. Тактыка была абраная ідэальна — дзяржава не стала змагацца з авангардам (што магло б толькі ўзмацніць яго баявы дух і пазіцыі), яна проста стала яго ігнараваць. У выніку дзяржава заплюшчыла вочы і адмовіла яму не толькі ў падтрымцы, але і ў самім існаванні. Безумоўна, дзяржаўная падтрымка (якая, як падказвае шматгадовы савецкі досвед, азначае ў лепшым выпадку — кантроль, а ў горшым — прамы  дыктат) наўрад ці паспрыяла б росквіту ў Беларусі актуальнага мастацтва.  Але, як кажуць, сам не з’ем і іншым не дам — дзяржава не толькі сама абыйшла ўвагай зону свабоднага мастацкага выказвання, але і закрыла доступ туды любога роду рынкавай ініцыятыве. Такім чынам беларускае мастацтва «патрапіла ў зазор» паміж сацыялістычнай і капіталістычнай сістэмамі. Менавіта так можна ахарактарызаваць сённяшнюю сітуацыю. Груба кажучы, дыктату – няма, цэнзуры – няма, ціску – няма, хаця б з пункту погляду дзяржавы, няма самога прадмета, вакол якога можна было б будаваць прэтэнзіі. Няма праблемнага актуальнага мастацтва — ёсць высокакласны пафасны акадэмізм і якасная салонная лухта. І такая сітуацыя цалкам задавальняе дзяржаву. І як ні дзіўна, гэта задавальняе не толькі дзяржаву, але і большасць мастакоў, для якіх «знешнія» правілы ўжо даўно несвядома сталі правіламі ўнутранымі.

Беларускае мастацтва апошняга дзесяцігоддзя можна было б назваць мастацтвам эскапізму. Фактычная немагчымасць працаваць з аб’ектыўнай рэальнасцю паступова трансфармавалася ў нежаданне мець з ёй справы. Большасць мастакоў занялася выбудоўваннем ілюзорнай рэчаіснасці  і паралельных сусветаў. У працах сталі пераважаць фантастычныя або нават фантасмагарычныя вобразы нерэальнай рэальнасці: у адным выпадку — вобразы адчужэння, вобразы-сны, вобразы-галюцынацыі, часам хваравіта размытыя, у іншым — вобразы-казкі, напоўненыя «салодкімі», павярхоўнымі метафарамі і бессэнсоўнымі дэкаратыўнымі элементамі.

Здаецца, знешняя разнастайнасць стыляў і кірункаў, якія выкарыстоўваюць беларускія мастакі, каб сысці ад рэальнасці, павінна была б паслужыць пацверджаннем наяўнасці ў Беларусі свабоды творчасці. Але ў дадзенай сітуацыі разнастайнасць не з’яўляецца паказчыкам, паколькі і сімвалізм, і сюррэалізм, і абстракцыянізм тут з’яўляюцца толькі элементамі для стварэння заслоны, якая схавае ад гледача ўбогае па сутнасці існаванне творчасці.

Безумоўна, ствараць прыгожыя «заслоны» заўсёды было адной з задач мастацтва. Але не адзінай. І нам вядома нямала прыкладаў, калі стварэнне ўсяго толькі (sic!) нацюрморта з’яўлялася вынікам напружанай унутранай працы мастака і доўгіх гадзін творчых пошукаў. Тым часам большасць беларускіх мастакоў сёння не толькі імкнецца не закранаць грамадскіх і палітычных праблем, але і не жадае давесці свае ўнутраныя пошукі да канца, быць шчырым з самім сабой, пазбягае хваравітых — на індывідуальным узроўні — пластоў сэнсаў, не жадае працаваць над сабой.

У гэтай сітуацыі змяняць штосьці надзвычай складана — бо ўсе акцёры даўно ўжо звыкліся са сваімі ролямі. І ці хопіць беларускаму мастацтву «патэнцыялу» яшчэ на адзін «прарыў»?

(з рускай на беларускую пераклала Ганна Любакова)

Лізавета Міхальчук

Мінск, Беларусь

21 жніўня 2009

INTERESUJE NAS MOC Z JAKĄ DZIAŁA SZTUKA WSPÓŁCZESNA

Wtorkowa konferencja prasowa była syntezą wyraźnych i ważnych głosów w sprawie prezentacji sztuki białoruskiej w Wenecji. Uczestnikami dyskusji byli: Marcin S. Gołębiewski (Fundacja Wschód Sztuki, Art Agenda Nova), Piotr Sikora oraz Mateusz Okoński (Grupa Strupek). Gościem specjalnym był członek Parlamentu Europejskiego i specjalista tegoż ds. Białorusi Janusz Onyszkiewicz.

01mini

Janusz Onyszkiewicz, Marcin S. Gołębiewski (fot. Jacek Drozdowski)

Obok prezentacji, przeprowadzonej latem tego roku  Hejnał Expedition w Mińsku współorganizowanej przez Fundację Wschód Sztuki i Grupę Strupek, przedstawiono plany dotyczące promocji białoruskiej sztuki na 53. Biennale we Wenecji.

W ruchomym «Pawilonie» liczącym zaledwie kilka metrów sześciennych, ma zmieścić się instalacja sześciu białoruskich artystów. Dzięki technice mikroartu i odwzorowaniu dzieł w skali 1:10 – będzie to możliwe.

Janusz Onyszkiewicz mówił o potrzebie wychodzenia naprzeciw problemom Białorusinów, ponieważ jego zdaniem, władza nie traktuje prezentacji sztuki za granicami kraju jako niebezpieczeństwo. Artyści zaś, starają się całkowicie zachować neutralność, choć boją się manipulacji ze strony władz. Reperkusje krajów zachodnich na prezentowaną sztukę, mogą zdecydowanie przyczynić się do progresywnych zachowań białoruskiego rządu – dotychczas biernego w kwestii wspierania sztuki współczesnej – i rozpoczęciu pomocy młodym artystom – stwierdził Mateusz Okoński z Grupy Strupek.

07mini

Mateusz Okoński (fot. Jacek Drozdowski)

Końcowa prezentacja Piotra Sikory unaoczniła uczestnikom konferencji szczegóły projektu. Nie chcemy upolityczniać całej akcji, interesuje nas wyłącznie moc z jaką działa sztuka współczesna — puentował Marcin S. Gołębiewski. Konkluzją tego spotkania stał się fakt konieczności zademonstrowania białoruskiej sztuki współczesnej światu, a weneckie biennale jest najlepszym ku temu miejscem.

08mini

Mateusz Okoński, Piotr Sikora (fot. Jacek Drozdowski)

Projekt  przewiduje, że goście 53. Biennale w Wenecji  zobaczą  białoruską sztukę już 7 listopada.

Po powrocie z Włoch, prace  ujrzy w Muzeum Narodowym w Krakowie polska publiczność.

Organizatorami projektu są m.in. Fundacja Wschód Sztuki, Grupa Strupek, Associazione Sintetico oraz białoruscy artyści. Kuratorem jest Lizawieta Michalczuk.